| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
fenek6665


Dołączył: 27 Cze 2010 Posty: 915 Skąd: Okolice Lublina
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 18:53 Temat postu: |
|
|
zgadzam się z wami, ale chyba dobrze że nastolatki "coś" czytają... Lepiej to niż nic... _________________ Jestem arogancki, i jestem z tego dumny. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BlackXaida

Dołączył: 09 Wrz 2010 Posty: 30 Skąd: Limanowa
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 21:07 Temat postu: |
|
|
| racja. a więc dwa plusy- czyta się szybko i czytają to nastolatki. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
fenek6665


Dołączył: 27 Cze 2010 Posty: 915 Skąd: Okolice Lublina
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 21:09 Temat postu: |
|
|
no niby tak.... czytają, czytają, ale to chyba nie zasługa nie wiadomo jakiej wartości merytorycznej tej książki, wkońcu jest mnóstwo o wiele, wiele lepszej literatury  _________________ Jestem arogancki, i jestem z tego dumny. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BlackXaida

Dołączył: 09 Wrz 2010 Posty: 30 Skąd: Limanowa
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 21:16 Temat postu: |
|
|
od czegoś muszą zacząc. Ja zaczynałam od Koziołka Matołka xD (zasługa mojej mamy i jej genialnej metody wychowawczej- każde kolejne dziecko było sadzane w kuchni przy stole z Koziołkiem Matołkiem, kiedy mama myła naczynia. Strasznie się tłukła, więc trzeba było czytać głośno i wyraźnie. I nie dało się oszukiwać, bo wszystko się rymowało ) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
fenek6665


Dołączył: 27 Cze 2010 Posty: 915 Skąd: Okolice Lublina
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 21:18 Temat postu: |
|
|
Koziołek Matołek wcale nie jest taki zły Uwielbiam go:) _________________ Jestem arogancki, i jestem z tego dumny. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BlackXaida

Dołączył: 09 Wrz 2010 Posty: 30 Skąd: Limanowa
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 21:20 Temat postu: |
|
|
| Przeczytałam kilka razy wszystkie (chyba) przygody xD Jak się czyta od małego, to później to jest norma. I czyta się dla przyjemności, a nie z przymusu. Zdarzało mi się, że rodzice zbierali mi książki, bo zamiast się uczyć albo spać leżałam w łóżku i zanurzałam się w głębię wyobraźni.. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
fenek6665


Dołączył: 27 Cze 2010 Posty: 915 Skąd: Okolice Lublina
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 21:22 Temat postu: |
|
|
Chciałabym mieć taki polot do książek jak ty. Niestety jestem leniem. Zmuszam się do czytania, choć nigdy tego nie żałuję  _________________ Jestem arogancki, i jestem z tego dumny. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BlackXaida

Dołączył: 09 Wrz 2010 Posty: 30 Skąd: Limanowa
|
Wysłany: Pią Lis 12, 2010 21:28 Temat postu: |
|
|
| hmm.. jest taki bajer przy czytaniu, który nazywam przenoszeniem się. polega na tym, że czytając tak się wczuwasz, że jesteś w książce- coś jak świadomy sen w realu. zdarzało mi się tak porządnie przenosić, że przez 30min-1h nie mogłam wrócić do normalności. To było super! Ale skończyło się z wiekiem. Ile łez wylałam, że już tego nie potrafię! A tu ostatnio wzięłam jeszcze raz do ręki "Harry Potter i Książę Półkrwi", obejrzałam potem film (książka 200% lepsza) i dwie bite godziny snułam się po domu nie mogąc się odzwyczaić od tamtego świata. Stwierdziłam, że trzeba po prostu łapać za książki trochę częściej, i to powróci. Miałeś tak kiedyś?? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bunia91


Dołączył: 04 Wrz 2010 Posty: 862
|
Wysłany: Sob Lis 13, 2010 11:02 Temat postu: |
|
|
---------- 11:02 13.11.2010 ----------
Ja jak byłam to tak potrafiłam.
Jak coś przeczytałam to wkręcałam się w to tak, że cały dzień potrafiłam siedziec w świecie bohaterów tej książki. Moja mama zawsze się z tego śmiała, bo przeżyła parę moich wcieleń
---------- 11:02 ----------
Ja jak byłam młodsza to tak potrafiłam.
Jak coś przeczytałam to wkręcałam się w to tak, że cały dzień potrafiłam siedziec w świecie bohaterów tej książki. Moja mama zawsze się z tego śmiała, bo przeżyła parę moich wcieleń  _________________ "Ludzie giną na wszelaki sposób, wedle wszystkich kluczów, pod każdym pretekstem..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
fenek6665


Dołączył: 27 Cze 2010 Posty: 915 Skąd: Okolice Lublina
|
Wysłany: Sob Lis 13, 2010 13:26 Temat postu: |
|
|
| BlackXaida napisał: | | hmm.. jest taki bajer przy czytaniu, który nazywam przenoszeniem się. polega na tym, że czytając tak się wczuwasz, że jesteś w książce- coś jak świadomy sen w realu. zdarzało mi się tak porządnie przenosić, że przez 30min-1h nie mogłam wrócić do normalności. To było super! Ale skończyło się z wiekiem. Ile łez wylałam, że już tego nie potrafię! A tu ostatnio wzięłam jeszcze raz do ręki "Harry Potter i Książę Półkrwi", obejrzałam potem film (książka 200% lepsza) i dwie bite godziny snułam się po domu nie mogąc się odzwyczaić od tamtego świata. Stwierdziłam, że trzeba po prostu łapać za książki trochę częściej, i to powróci. Miałeś tak kiedyś?? |
Ja tak miałąm czytając Artura Luca Besona... Coś niesamowitego, ten świat nadaje się do takich wrażeń Ciekawe, czy dziś bym tak potrafiła...  _________________ Jestem arogancki, i jestem z tego dumny. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Samash


Dołączył: 14 Gru 2010 Posty: 75 Skąd: Rawicz
|
Wysłany: Sob Gru 25, 2010 13:11 Temat postu: |
|
|
Przeczytałam całą sagę i bardzo mi się podobała. Książkę, która polubiłam najmniej z całej sagi, jest z pewnością Księżyc w nowiu. Ta część sagi dłużyła mi się niemiłosiernie i myślałam, że nigdy się nie skończy. Na szczęście jakoś przez nią przebrnęłam. Następne części były bardzo ciekawe i szybko się je czytało. _________________ "Każda znajdująca się tu książka, każdy tom, posiadają własną duszę. I to zarówno duszę tego, kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią." Carlos Ruiz Zafón |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pawel170784

Dołączył: 09 Kwi 2010 Posty: 84
|
Wysłany: Pon Sty 17, 2011 22:34 Temat postu: |
|
|
| fenek6665 napisał: | | zgadzam się z wami, ale chyba dobrze że nastolatki "coś" czytają... Lepiej to niż nic... |
No właśnie wcale nie mam pewności, czy to lepiej... Ale może po prostu "Zmierzch" jest jak "Bravo" i choroby wieku dziecięcego: trzeba przez to przejść, żeby potem być mądrzejszym...
Problem ze "Zmierzchem" polega na tym, że trafia do nastolatek, bo jest im bliski, ale przekaz, jaki za sobą pociąga, może - w moim odczuciu - wypaczyć postrzeganie związku i relacji międzyludzkich. Bella jest tak ogłupiona swoim uczuciem, że ma w nosie cały świat i własnych rodziców, zamyka się na kontakty z innymi ludźmi. Liczy się dla niej tylko jedno - Edzio. Jasne, że jest to szał hormonów i nastolatki świetnie to rozumieją, bo same koncentrują się tylko na obiekcie swoich uczuć, ale, na litość boską, prawdziwy związek to coś więcej niż ślepy kult jednostki. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|