Księgarnia Forum Księgarni Gandalf
Książki i nie tylko
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bergisel pisze...
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Księgarni Gandalf Strona Główna -> Wasza twórczość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bergisel




Dołączył: 29 Cze 2009
Posty: 801

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 12:39    Temat postu: Bergisel pisze... Odpowiedz z cytatem

Jeszcze nie wiem co dokładnie się tu znajdzie i jak wiele tego będzie. Raczej mało prawdopodobne, żeby trafiła tu poezja, prędzej utwory (a w sumie ich próby), których formy nie jestem w stanie określić.

Na początek coś z życia:

Hipokryzja warszawskiego żebraka

Biegnę na tramwaj, jak zwykle, wracam z uczelnianej biblioteki szczęśliwsza o kilka kilogramów „Anatomii” Pituchowej, Sylwanowicza i „Biofizyki” Jaroszyka. Uff. Zdążyłam. Będę wcześniej w domu. Wchodzę do drugiego wagonu, prawie pusto, bez wyrzutów sumienia, że zajmuję ulubione miejsce jakiejś moherowej babci sadowię się z całym moim majdanem na kolanach na upatrzonym miejscu po lewej stronie w końcu wagonu. Kolejne przystanki, robi się tłoczniej. W końcu wchodzi Rumunka, tego nie da się uniknąć. Uborduchana w niezliczoną ilość starych , powyciąganych, ale wciąż kolorowych spódnic, kiecek, bluzek, narzutek i chust z niehumanitarnie przywiązanym jedną z tych chust dzieciakiem. Dzieciak, stanowczo za duży na trzymanie w nosidełku, dzielnie odgrywa swoją rolę w tym mały, nie do końca darmowym przedstawieniu, a więc kurtyna w górę. Cisza na sali, w tle warkot maszyny i szum ulicy, ściszone rozmowy pasażerów. Zaczyna się.
- Pani pieniędzy, głodna – jęczy Rumunka łamaną polszczyzną podtykając brudne dłonie pod twarze moich współpasażerów – Pani, nie pieniędzy, jedzenie, jedzenie – zmienia śpiewkę.
- Pani jedzenia, nie pieniędzy, jedzenie – odwracam głowę do szyby gdy podstawia mi umorusaną, ale pulchną twarz swojego dziecka.
Kobieta, a właściwie dziewczyna siedząca przede mną mówi, że może dać jej pół czekolady i kanapkę. Rumunka pokornie kiwa głową. Dziewczyna podaje zawinięte w torebkę jedzenie. Akurat jest przystanek, plac Zawiszy, Rumunka chwyta jedzenie i wybiega z wagonu, wychodzę za nią. Na schodku tramwajowego wagonu leży połamana czekolada, kanapka stoczyła się na tory… Stoję i patrzę na to i wątpię, wątpię we wszystko.
Kilka miesięcy później idę Elektoralną. Wściekła, bo zabrakło parowniczek w MED-GLASSie. Mijam jakąś szkołę, wieje wiatr i wszędzie unoszą się kłęby białej waty z pylącej topoli. Dogania mnie jakiś chłopak, ma 25 może 30 lat, ciężko osądzić, bo jest zaniedbany: nieogolony, w poplamionym, wyciarchanym ubraniu.
- Czy mogę zająć chwilę – pyta obdartus.
- O co chodzi? - pytam i mimowolnie przyciągam torbę bliżej ramienia wzmacniając uścisk
- Nie będę kłamał, jestem bezdomny – produkuje się chłopak – nie będę kłamał, że na jedzenie… że na chleb…. nie będę kłamał, ale jak poratujesz groszem to za zdrowie Królewny wypiję – mówi i patrzy a mnie.
Sięgam do kieszeni, wyjmuję 2 zł.
- Bardzo cenię sobie szczerość – mówię i podaję mu pieniądze. Chłopak uśmiecha się do mnie, dziękuje i życzy miłego dnia. Odchodzi zaczepiając jeszcze 2 elegancików w garniturach odliczających drobne przy parkomacie, w końcu do wina mu jeszcze brakuje…
Uśmiecham się sama do siebie, zapominam o niekupionej parowniczce i o tym, że zaraz mam wyniki z egzaminu z matematyki, uśmiecham się dalej.
_________________
"Już nie zgaśnie ogień w nas,
tak się kocha tylko raz. "


Ostatnio zmieniony przez Bergisel dnia Sro Lip 22, 2009 19:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Madalleno




Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 1624

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 13:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciekawe, podoba mi się Smile

Myślałaś kiedyś o pisaniu felietonów ?
_________________
"Twoją granicą jest bezkresne niebo"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bergisel




Dołączył: 29 Cze 2009
Posty: 801

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 13:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nigdy na poważnie, tylko raczej tak dla własnej potrzeby:P
_________________
"Już nie zgaśnie ogień w nas,
tak się kocha tylko raz. "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Madalleno




Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 1624

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 13:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bo myślę, że to dobry kierunek dla Ciebie Smile
_________________
"Twoją granicą jest bezkresne niebo"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bergisel




Dołączył: 29 Cze 2009
Posty: 801

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 14:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję, że w ogóle znajdujesz dla mnie jakiś kierunek Smile Bardzo mi miło.
_________________
"Już nie zgaśnie ogień w nas,
tak się kocha tylko raz. "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Madalleno




Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 1624

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 15:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie ma za co.

Wyrażam tylko swoją szczerą opinię Smile
_________________
"Twoją granicą jest bezkresne niebo"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Poszukiwacz




Dołączył: 31 Mar 2009
Posty: 337

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 18:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mi też się podoba. To mógłby być zaczątek jakieś noweli z na prawdę ciekawym morałem. Moje pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne i nawet nie mam ochoty doszukiwać się jakichkolwiek błędów. Pisz dalej, marnujesz się milcząc. Razz
_________________
Poszukiwacz i podróżnik po dzisiejszym internecie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Bergisel




Dołączył: 29 Cze 2009
Posty: 801

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 20:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięki, a co do błędów to pomijając błędy merytoryczno - stylistyczne jestem przecinkowym analfabetą (nigdy nie wiem gdzie powinny być, chociaż znam zasady), więc jak coś zauważysz to mów, poprawię. Smile
_________________
"Już nie zgaśnie ogień w nas,
tak się kocha tylko raz. "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Madalleno




Dołączył: 09 Kwi 2009
Posty: 1624

PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 23:15    Temat postu: Re: Bergisel pisze... Odpowiedz z cytatem

To ja jeden poprawię:

Bergisel napisał:

Uśmiecham się sama do siebie, zapominam o nie kupionej parowniczce .



Chyba powinno być niekupionej.
_________________
"Twoją granicą jest bezkresne niebo"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bergisel




Dołączył: 29 Cze 2009
Posty: 801

PostWysłany: Pon Lip 27, 2009 10:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

---------- 21:58 22.07.2009 ----------

Też mi się tak wydawało, ale mi podkreśliło, poprawiam. Smile

---------- 12:03 27.07.2009 ----------

Wszystkie dzieci Boga

Wracam z biblioteki, obładowana jak juczny osioł i tak też się czuję, bo zapomniałam wziąć jakiejkolwiek torby. Przechodzę koło ronda. Zawsze uważałam, że rondo przy samej szkole to straszna głupota i lekkomyślność. Przy rondzie stoi kapliczka. Dochodząc do niej widzę z naprzeciwka idącą panią Major. Niska, krępa kobieta o obfitym biuście w kształcie piramid Cheopsa. Włosy w wieku emerytalnym, zresztą jak cała ich właścicielka pokryte warstwą kasztanowej farby. Za rękę prowadzi dziecko, trzy- może czteroletni chłopaczek, zapewne wnuczek.
- A teraz wiesz gdzie idziemy? – pyta babcia – Idziemy do Bozi.
Malec nie wykazuje najmniejszego zainteresowania, ale zgodnie przystaje przed kapliczką.
- Złóż rączki do Bozi, złóż ładnie rączki – nakłania Majorowa. Malec patrzy bezradnie sczepiając palce.
- No jak się składa rączki do Bozi? – zaczyna się powoli irytować babcia, kiedy chłopczyk składa nieporadnie rączki. W końcu przy nieodzownej pomocy babci udaje mu się ta sztuka. Majorowa cała w skowronkach szczebiocze do swojego wnuczka – A teraz się przeżegnaj, przeżegnaj się do Bozi.
W tym momencie wymijam parę robiącą cyrk w centrum miasta. Słyszę jak pani Major jeszcze raz mówi – No przeżegnaj się. Nie widzę czy chłopczyk się żegna i czym pomagają mu w tym tłuste paluszki jego babci. Idę dalej, pilnuję żeby książki, z których ułożyłam w ramionach misterną konstrukcję nie rozsypały mi się na ulicę.

Kilkanaście lat temu, w tym samym miejscu, pod tą właśnie kapliczką, przyjacielowi mojego brata, wówczas pięcioletniemu dziecku TIR zmiażdżył nogę. Pewnie babcia go nie nauczyła modlić się do Bozi.
_________________
"Już nie zgaśnie ogień w nas,
tak się kocha tylko raz. "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Luthien_Sara




Dołączył: 27 Cze 2009
Posty: 728

PostWysłany: Pon Lip 27, 2009 17:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Muszę przyznać, że oba utwory bardzo mi się podobają Smile

Tylko tak dalej!
_________________
"Czas ucieka, wieczność trwa"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bergisel




Dołączył: 29 Cze 2009
Posty: 801

PostWysłany: Pon Sie 03, 2009 21:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

O wyzwoleniu się spod ciotki.

Uprasza się i apeluje! Wystosowuje odezwę i alert! O nie odbieranie nam możliwości nieumienia, nierozumienia, niepojęcia i nieogarnięcia. Dlaczego najpierw forma (ach ten gombrowiczowski frazes!) a dopiero potem my? Gdzieś między interpretacją a analizą, między przecinkiem a kropką mamy wcisnąć nasze myśli, nasz wybór, który ograniczamy do rozważań czy napisać, że „Słowacki wielkim poetą był!” czy może wystarczy nam, opanujemy tę wielką rządzę pożądania i zadowolimy się zwykłym „Słowacki wielkim poetą był.” Oto właśnie goni nas cudzysłów! Wielki, ogromny i pot z niego spływa! Szczęśliwy autor, którego długość dzieła przewyższa długość jego opracowań, jakże dumny musi być ze swego dzieła tak głupiego, że niewartego interpretacji (tak trudnego i niebanalnego i nieujarzmionego, że nie udało się go zamknąć w, co tu neologizować (!?), formę). Autora goni cudzysłów też. I ten biedny, nieświadomy, ociemniały autor pisze, skrobie sobie tą swoją powieść, powiastkę, powiasteczkę a nawet i powiastuńkę zupełnie nieświadom, że spod jego pióra, pióreczka (itd.) wychodzą właśnie hiperbole, impresjonistyczne opisy nacechowane uczuciowo, a dychotomia utworu zarówno na płaszczyźnie etycznej i kompozycyjnej wprost wylewa mu się z rękawa. Ale niech się biedny autorzyna nie martwi, nędzny stwórca tak niedopracowanej masy, są ludzie, specjalni specjaliści i krytyczni krytycy. Oni już wiedzą co on miał na myśli, dlaczego tak silnie uwypuklają się nawiązania do antyku (ach biedny sztandarowy Ikar – hej pisarze brak wam fantazji?!), czemuż to w swej przebiegłości i przeczujności pisarskiej użył „niechaj” zamiast „niech”, jakaż to Euterpe musiała go nawiedzić by jedną sAaa!mogłoską tak celnie rozbić wszelką logikę i kompozycję utworu wypracowaną od średniowiecza. Teraz stoisz przed sądem tych co cię osądzą marny pisarzu i powiedzą ci: jaki prosty a jaki głęboki twój wiersz Lesiu, żeby tak Bajdałą do Konrada, Konradem do Bajdały. Kto by pomyślał! A ty przebiegły, a ty ty! Skąd to wiedziałeś, jak podejść? Jeszcze tego w żadnym opracowaniu nie było, cacko! I teraz nasz biedny pisarzyna dostaje dożywocie od jaśnie oświeconego sądu. Dożywocie w swej głupocie. Niech się lepiej nasz pisarzyna jak najszybciej nauczy Interpretacji swojego dziełka, bo cóż będzie gdy jakiś jaśnie oświecony czytelnik (co się zapoznał z owymi 369 stronami opracowania, a – o losie! – zabrakło mu czasu na przeczytanie liryczka małego) powie „Cóż za wspaniała kreacja podmiotu, ta hiperbola z lekką nutą ironii, jakże genialnie postawił Pan te przecinki, przecineczki a szczególnie ten malutki, malusi w drugiej zwrotce przed „że” jest taki uroczy, taka w nim głębia. No cudo po prostu, majstersztyk!”.
I co w tedy zrobisz biedny pisarzyno?
Zostaje Ci tylko ogon podwinąć
I czmychnąć tylnimi drzwiami.
Nie gada się z czytelnikami!!
Tak właśnie odbywa swoją karę dożywotnią nasz autorzyna. Niesprawiedliwość się szerzy: nie dość, że go okradli i bezprecedensowo przypisali jego mieniu jakieś pokraczne interpretację, frazesy (tak, tak nie boimy się tego słowa, przynajmniej słowa…), to jeszcze go skazali na życie ze swym dziełem i obok niego i pod nim, pod jego piętnem i w ogóle. Zbyt wrażliwa jestem na ludzką krzywdę, nie mogłam przejść obojętnie obok losu naszego pisarzyny, ale wracajmy do apelu, alertu, odezwy czy co to tam miało być. Teraz my, ja i inni współwięźniowie skazani przez jeden z sądów np. Sąd Twórczości Edukacyjnej Narodu i Twórczości Oracyjno Retorycznej (wyjaśnienie dla ociemniałych, upośledzonych i przygłupich, broń Boże dla Ciebie zacny Czytelniku, owy sąd to w skrócie STENTOR, kumasz? Czaisz? Chwytasz?). oto w mękach syzyfowych (nie uciekniesz od antyku) wpychamy na tą naszą górę, zdobywając ten nasz szczyt wiedzy, tysiące opracowań, ciągniemy i wleczemy za sobą w szarych worach te księgi krytyków. Jak z iście tartarskich głębi słychać jęki „Och! już nie mogę, nie dam rady! to ponad moje siły! ta interpretacja „Nabożnej” mnie przytłacza, kolos, istny kolos, alem szczęśliw, że mogę dźwigać to brzemię gdyż Kochanowski wielkim poetą był i w imię tego to czynię. Ach, głowa mi przyjacielu spadła i się potoczyła… na samiuśkie dno!”, „Ach nic to przyjacielu, moja również tam jest.” A gdyby tak sobie wziąć pod pachę albo nawet do kieszeni schować maluśki tomik („jakiegoś Słowackiego czy kogoś, on chyba nie był dobrym krytykiem, spójrz jak mało napisał!?”) parę zwrotek krótkich i z nim iść pod górę. Czy nie łatwiej by było i nie lżej? I może by głowa nie spadła tylko poszła z nami? Pozwólcie nam podjąć to wyzwanie: myśleć samodzielnie. Nie musimy hamartiować, panegiryczyć i dualić, niech sobie ludzie welinowi w podróży inicjacyjnej mówią językiem ezopowym o swej rozdartej sośnie. On tak czy siak to miał przesrane chociaż opisali go dzielnie, tak żeby tak robić i to co on, bo z jednej strony to bardziej tak ale w sumie nie oto mu chodziło. Ten Zygmuś to frajer był tak jak ci co teraz na budowę do Irlandii wyjeżdżają i się podniecają tym strasznie, niech lepiej sobie w podróży pomyślą o sobie co w głowie mają jeden z drugim jak Adaś i Julek. Tylko jak będą myśleć to niech nie mówią głośno i nie tak bezpośrednio, lepiej niech wodę leją trochę, bo jeszcze się wszyscy dowiedzą, że sami nie wiedzą co mają zrobić ze swoim życiem. I ja to słyszę, i ja tak wierzę, płaczę i mówię pacierze. Tacy jesteśmy, tak mówimy. Czy narzucone zdanie nie jest z góry odrzucone? Dajcie nam oddech, pozwólcie czytać i rozkoszować się aktem tworzenia jaki rodzi się w naszej głowie, jak stwarzamy swoją księgę niepowtarzalna i nie podlegającą interpretacji. Pozwólcie byśmy sami wrośli w książkę a ona w nas, nie odgradzajcie nas siatką z typów narracji, środków stylistycznych i motywów. Chcemy możliwości poczucia książki, nie zrozumienia jej. Mysz żyje pod miotłą, a nie ma pojęcia jak przebiega oddychanie komórkowe – podstawa jej egzystencji, czy przez to jej egzystencja jest uboższa? Nie! Odrzućmy opracowania i interpretacje, te ubogie rekompensaty krytyków, którzy nigdy nie odważą się podjąć męki tworzenia, nigdy nie wystawią się na ocenę, nie dadzą przepuścić przez magiel motywowo-stylistyczny swoich uczuć! Nie wiedzmy, nie potrafmy ale sami z siebie. Odkrywajmy to co naprawdę ważne, dla nas samych. Może kiedy sami, z nieprzymuszonej woli, weźmiemy książkę do ręki, kiedy ją otworzymy, kiedy zaczniemy wreszcie czytać i kiedy w końcu zaśmiejemy się razem z Patkiewiczem i Maleskim, zapłaczemy nad Ryfką, zbuntujemy się z Kordianem, może wtedy uśmiechniemy się do siebie po cichutku, tak żeby nikt (ani krytyk, ani belfer) nas nie widział i szepniemy (również bardzo cicho) „kurcze, ten Słowacki to jednak wielkim poetą był!!”
_________________
"Już nie zgaśnie ogień w nas,
tak się kocha tylko raz. "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ney




Dołączył: 29 Lip 2009
Posty: 360
Skąd: z Ankh-Morpork !

PostWysłany: Pon Sie 03, 2009 21:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z przyjemnoscia przeczytalem i lekki usmiech, torego nikt nie zobaczyl, pojawil sie Wink
,
,
,
Fikusne przecinki.
A "Kordian" to moje ulubione dzielo Slowackiego Wink
_________________

NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI. JESTEM TYLKO JA
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
swistunka




Dołączył: 31 Lip 2009
Posty: 681

PostWysłany: Pon Sie 03, 2009 21:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
I ten biedny, nieświadomy, ociemniały autor pisze, skrobie sobie tą swoją powieść, powiastkę, powiasteczkę a nawet i powiastuńkę zupełnie nieświadom, że spod jego pióra, pióreczka (itd.) wychodzą właśnie hiperbole, impresjonistyczne opisy nacechowane uczuciowo, a dychotomia utworu zarówno na płaszczyźnie etycznej i kompozycyjnej wprost wylewa mu się z rękawa.


To piękne Smile Samo sedno.
Przez chwilę miałam ochotę zinterpretować twój tekst w kontekście współczesnej krytyki literackiej ... ale dałam spokój Razz

Może trochę o innych rzeczach pisaliście, ale z ostatnim akapitem tego tekstu skojarzył mi się wiersz Juliana Tuwima (ach ten Tuwim) - Do krytyków
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bergisel




Dołączył: 29 Cze 2009
Posty: 801

PostWysłany: Pon Sie 03, 2009 21:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Akurat nie inspirowałam się tym wierszem.
Ney jak już wcześniej pisałam nie jestem w stanie ich opanować, jestem przecinkografką.
_________________
"Już nie zgaśnie ogień w nas,
tak się kocha tylko raz. "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Księgarni Gandalf Strona Główna -> Wasza twórczość Wszystkie czasy w strefie GMT
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Wesoła szkoła - zestawy podręczników, zapraszamy. Polecamy: Pod kopułą
Zobacz mapę forum