Księgarnia Forum Księgarni Gandalf
Książki i nie tylko
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Księgarni Gandalf Strona Główna -> Klasyka i lektury szkolne 
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gandalf
Administrator


Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 12

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

Opinie ze strony Księgarni Gandalf, zapraszamy serdecznie do dalszej dyskusji.







Cytat:
Robinson już jako mały chłopiec marzył o podróżach, żeglowaniu po nieznanych morzach. Uciekawięc z domu, zaciąga się na statek i tak oto rozpoczyna się jego morska przygoda. Podczas jednego z rejsów po Morzu Karaibskim, sztorm rozbija statek o skały, a jedyną ocalałą osobą jest Robinson. Sam jeden na nieznanym wybrzeżu. Opuszczony przez wszystkich...w tym miejscu rozpoczyna się fascynująca opowieść o człowieku i jego królestwie, bezludnej wyspie. 
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
dawid




Dołączył: 23 Maj 2007
Posty: 0

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

Temat: Przygody Robinsona Cruzoe.

Robinson wychowywał się w Anglii, w mieście York. Jego ojciec był zamożnym kupcem, którego dwóch synów zginęło na morzu. Nic więc dziwnego, że najmłodsze z dzieci chciał widzieć na lądzie, sprzeciwiał się jego miłości do podróży. Jednak Robinson uciekł z domu i zaciągnął się na statek. Pierwsza podróż, po burzy, zakończyła się zatonięciem okrętu. Mimo to, chłopiec nie zrezygnował. Zaciągnął się na statek kapitana Smitha, gdzie poznawał zawód marynarza.
Po śmierci kapitana na prośbę wdowy, Robinson przejął jego interesy i popłynął z ładunkiem na Eleonorze. Rejs przebiegał normalnie, aż pewnego dnia Eleonora została napadnięta przez piratów. Robinson dostał się do niewoli - na wybrzeżu Maroka, w porcie Salefi. Któregoś dnia, korzystając z okazji, Robinson uciekł z niewoli Maurów. Wraz z Ksurym, też niewolnikiem, błąkali się łodzią wzdłuż wybrzeża. Po pewnym czasie spotkali na swym szlaku żaglowiec, którego kapitan zabrał ich na pokład. Była to jednostka portugalska płynąca do Brazylii.
W San Salwador kupcy, zachęceni opowieściami Robinsona o niezwykle korzystnych transakcjach handlowych na Wybrzeżu Kości Słoniowej, namówił go, by udał się w podróż na wybrzeże Gwinei i tam próbował handlu. W osiem lat po opuszczeniu domu Cruzoe wypłynął kolejny raz na morze. Gdzieś nieopodal wybrzeży Gujany wpadli w niezwykle silny sztorm szalejący przez kilkanaście dni. Statek wpadł na mieliznę i zatonął. Z całej załogi ocalał tylko Robinson. Odzyskał przytomność na plaży nieznanego lądu. Ląd okazał się bezludną wyspą. Cruzoe zaczął ją stopniowo poznawać. Początkowo głodował, żywił się tylko znalezionymi owocami, małżami, spał na drzewie, marzł i obawiał się dzikich zwierząt oraz tubylców. Później jego życie na wyspie stawało się coraz lepsze.
Dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości urządził sobie wygodną jaskinię, w której zamieszkał. Sporządził szereg niezbędnych mu przedmiotów: łuk, dzidę, naczynia, ubrania ze skór. Któregoś dnia udało mu się rozpalić ogień. Wreszcie oswoił stado kóz, zajął się uprawą zboża, założył prawdziwe gospodarstwo, zajmował się polowaniem. Nabywał coraz to nowych umiejętności, przeżywał kolejne przygody.
Mijały lata. Pewnego dnia u wybrzeży wyspy Robinsona rozbił się statek. Nikt z marynarzy nie ocalał, Cruzoe zaś znalazł we wraku dziesiątki bezcennych dla siebie przedmiotów: narzędzia, bron palną, lunetę, pożywienie. Uratował też psa. Wilczur Friend stał się jego oddanym przyjacielem i obrońcą. Dzięki rzeczom z rozbitego statku życie uległo poprawie.

Niespodziewanie do wyspy przybiły pirogi Karaibów, których Cruzoe zawsze się obawiał. Ludożercy przywieźli jeńców z wrogiego im plemienia i przystąpili do uczty. Robinson otworzył do nich ogień z muszkietów. Uratował przed zjedzeniem chłopca, któremu nadał imię Piętaszek. Tubylec szybko nauczył się paru słów po angielsku, sam zaś przekazał Robinsonowi różne praktyczne umiejętności.
Skończyła się samotność rozbitka na wyspie. Piętaszek opowiadał Robinsonowi o białych ludziach mieszkających z jego plemieniem. Postanowili zbudować łódź i popłynąć do nich. Któregoś dnia u wybrzeży wyspy zacumował statek. Z przerażeniem zauważyli, że na jego maszcie powiewa piracka flaga. Ze statku spuszczono szalupę i przybito do brzegu. Okazało się, że wybuchł bunt załogi. Robinson z Piętaszkiem uwolnili kapitana, później kolejni członkowie załogi przeszli na ich stronę. Przywódcy buntu zostali straceni. Robinson wreszcie mógł opuścić wyspę.
Na pokład Elizabeth zabrał Piętaszka, papugę i wiernego psa. Wyruszono na morze, gdzie statek został otoczony przez całą flotyllę tubylców. Krótka bitwa skończyła się pełnym zwycięstwem białych. Niestety, zginął w niej Piętaszek. Cruzoe bez trudu dotarł do Anglii, rodzinnego Yorku.
Przygody Robinsona stały się powszechnie znane. Któregoś dnia odwiedził go młody człowiek - syn kapitana, który przed laty wziął go na pokład u brzegów Gwinei, uratował z niewoli Maurów. Cruzoe udał się w podróż do niego, do Lizbony, gdzie okazało się, że rozpoczęte w Brazylii interesy przyniosły Robinsonowi spory majątek. Za część owych pieniędzy kupił szkuner, który postanowił wyprawić na swoja wyspę, objąć ją w posiadanie dla Anglii i równocześnie uwolnić białych, o których wspomniał Piętaszek. Ku zaskoczeniu wszystkich, sam Cruzoe również ruszył tym statkiem w daleką podróż ku krainie swej samotności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Marcin Zyrafa




Dołączył: 19 Kwi 2005
Posty: 0

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

Robinson wychowywał się w Anglii, w mieście York. Jego ojciec był zamożnym kupcem, którego dwóch synów zginęło na morzu. Nic więc dziwnego, że najmłodsze z dzieci chciał widzieć na lądzie, sprzeciwiał się jego miłości do podróży. Jednak Robinson uciekł z domu i zaciągnął się na statek. Pierwsza podróż, po burzy, zakończyła się zatonięciem okrętu. Mimo to, chłopiec nie zrezygnował. Zaciągnął się na statek kapitana Smitha, gdzie poznawał zawód marynarza. Po śmierci kapitana na prośbę wdowy, Robinson przejął jego interesy i popłynął z ładunkiem na Eleonorze. Rejs przebiegał normalnie, aż pewnego dnia Eleonora została napadnięta przez piratów. Robinson dostał się do niewoli - na wybrzeżu Maroka, w porcie Salefi. Któregoś dnia, korzystając z okazji, Robinson uciekł z niewoli Maurów. Wraz z Ksurym, też niewolnikiem, błąkali się łodzią wzdłuż wybrzeża. Po pewnym czasie spotkali na swym szlaku żaglowiec, którego kapitan zabrał ich na pokład. Była to jednostka portugalska płynąca do Brazylii. W San Salwador kupcy, zachęceni opowieściami Robinsona o niezwykle korzystnych transakcjach handlowych na Wybrzeżu Kości Słoniowej, namówił go, by udał się w podróż na wybrzeże Gwinei i tam próbował handlu. W osiem lat po opuszczeniu domu Cruzoe wypłynął kolejny raz na morze. Gdzieś nieopodal wybrzeży Gujany wpadli w niezwykle silny sztorm szalejący przez kilkanaście dni. Statek wpadł na mieliznę i zatonął. Z całej załogi ocalał tylko Robinson. Odzyskał przytomność na plaży nieznanego lądu. Ląd okazał się bezludną wyspą. Cruzoe zaczął ją stopniowo poznawać. Początkowo głodował, żywił się tylko znalezionymi owocami, małżami, spał na drzewie, marzł i obawiał się dzikich zwierząt oraz tubylców. Później jego życie na wyspie stawało się coraz lepsze. Dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości urządził sobie wygodną jaskinię, w której zamieszkał. Sporządził szereg niezbędnych mu przedmiotów: łuk, dzidę, naczynia, ubrania ze skór. Któregoś dnia udało mu się rozpalić ogień. Wreszcie oswoił stado kóz, zajął się uprawą zboża, założył prawdziwe gospodarstwo, zajmował się polowaniem. Nabywał coraz to nowych umiejętności, przeżywał kolejne przygody. Mijały lata. Pewnego dnia u wybrzeży wyspy Robinsona rozbił się statek. Nikt z marynarzy nie ocalał, Cruzoe zaś znalazł we wraku dziesiątki bezcennych dla siebie przedmiotów: narzędzia, bron palną, lunetę, pożywienie. Uratował też psa. Wilczur Friend stał się jego oddanym przyjacielem i obrońcą. Dzięki rzeczom z rozbitego statku życie uległo dalszej poprawie. Niespodziewanie do wyspy przybiły pirogi Karaibów, których Cruzoe zawsze się obawiał. Ludożercy przywieźli jeńców z wrogiego im plemienia i przystąpili do uczty. Robinson otworzył do nich ogień z muszkietów. Uratował przed zjedzeniem chłopca, któremu nadał imię Piętaszek. Tubylec szybko nauczył się paru słów po angielsku, sam zaś przekazał Robinsonowi różne praktyczne umiejętności. Skończyła się samotność rozbitka na wyspie. Piętaszek opowiadał Robinsonowi o białych ludziach mieszkających z jego plemieniem. Postanowili zbudować łódź i popłynąć do nich. Któregoś dnia u wybrzeży wyspy zacumował statek. Z przerażeniem zauważyli, że na jego maszcie powiewa piracka flaga. Ze statku spuszczono szalupę i przybito do brzegu. Okazało się, że wybuchł bunt załogi. Robinson z Piętaszkiem uwolnili kapitana, później kolejni członkowie załogi przeszli na ich stronę. Przywódcy buntu zostali straceni. Robinson wreszcie mógł opuścić wyspę. Na pokład Elizabeth zabrał Piętaszka, papugę i wiernego psa. Wyruszono na morze, gdzie statek został otoczony przez całą flotyllę tubylców. Krótka bitwa skończyła się pełnym zwycięstwem białych. Niestety, zginął w niej Piętaszek. Cruzoe bez trudu dotarł do Anglii, rodzinnego Yorku. Przygody Robinsona stały się powszechnie znane. Któregoś dnia odwiedził go młody człowiek - syn kapitana, który przed laty wziął go na pokład u brzegów Gwinei, uratował z niewoli Maurów. Cruzoe udał się w podróż do niego, do Lizbony, gdzie okazało się, że rozpoczęte w Brazylii interesy przyniosły Robinsonowi spory majątek. Za część owych pieniędzy kupił szkuner, który postanowił wyprawić na swoja wyspę, objąć ją w posiadanie dla Anglii i równocześnie uwolnić białych, o których wspomniał Piętaszek. Ku zaskoczeniu wszystkich, sam Cruzoe również ruszył tym statkiem w daleką podróż ku krainie swej samotności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Luki




Dołączył: 16 Lis 2005
Posty: 0

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

Robinson wychowywał się w Anglii, w mieście York. Jego ojciec był zamożnym kupcem, którego dwóch synów zginęło na morzu. Nic więc dziwnego, że najmłodsze z dzieci chciał widzieć na lądzie, sprzeciwiał się jego miłości do podróży. Jednak Robinson uciekł z domu i zaciągnął się na statek. Pierwsza podróż, po burzy, zakończyła się zatonięciem okrętu. Mimo to, chłopiec nie zrezygnował. Zaciągnął się na statek kapitana Smitha, gdzie poznawał zawód marynarza. Po śmierci kapitana na prośbę wdowy, Robinson przejął jego interesy i popłynął z ładunkiem na Eleonorze. Rejs przebiegał normalnie, aż pewnego dnia Eleonora została napadnięta przez piratów. Robinson dostał się do niewoli - na wybrzeżu Maroka, w porcie Salefi. Któregoś dnia, korzystając z okazji, Robinson uciekł z niewoli Maurów. Wraz z Ksurym, też niewolnikiem, błąkali się łodzią wzdłuż wybrzeża. Po pewnym czasie spotkali na swym szlaku żaglowiec, którego kapitan zabrał ich na pokład. Była to jednostka portugalska płynąca do Brazylii. W San Salwador kupcy, zachęceni opowieściami Robinsona o niezwykle korzystnych transakcjach handlowych na Wybrzeżu Kości Słoniowej, namówił go, by udał się w podróż na
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Milena Gołębiewska




Dołączył: 10 Sty 2006
Posty: 0

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

Robinson [...]????
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Katarzyna




Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 3

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

mam napisać opowiadanie o pierwszej podróży robninsona niewma njak to napisac pomórzcie mi plizzz!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
daejwid




Dołączył: 06 Mar 2006
Posty: 0

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

przeciez to nie sa recenzje tylko streszczwenia osly! nie wiecie chyba co to recenzja
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
evauuuuuniaaaaa..:D:D:D:D




Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 0

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 23:47    Temat postu: PRZYPADKI ROBINSONA KRUZOE Odpowiedz z cytatem

Robinson wychowywał się w Anglii, w mieście York. Jego ojciec był zamożnym kupcem, którego dwóch synów zginęło na morzu. Nic więc dziwnego, że najmłodsze z dzieci chciał widzieć na lądzie, sprzeciwiał się jego miłości do podróży. Jednak Robinson uciekł z domu i zaciągnął się na statek. Pierwsza podróż, po burzy, zakończyła się zatonięciem okrętu. Mimo to, chłopiec nie zrezygnował. Zaciągnął się na statek kapitana Smitha, gdzie poznawał zawód marynarza. Po śmierci kapitana na prośbę wdowy, Robinson przejął jego interesy i popłynął z ładunkiem na Eleonorze. Rejs przebiegał normalnie, aż pewnego dnia Eleonora została napadnięta przez piratów. Robinson dostał się do niewoli - na wybrzeżu Maroka, w porcie Salefi. Któregoś dnia, korzystając z okazji, Robinson uciekł z niewoli Maurów. Wraz z Ksurym, też niewolnikiem, błąkali się łodzią wzdłuż wybrzeża. Po pewnym czasie spotkali na swym szlaku żaglowiec, którego kapitan zabrał ich na pokład. Była to jednostka portugalska płynąca do Brazylii. W San Salwador kupcy, zachęceni opowieściami Robinsona o niezwykle korzystnych transakcjach handlowych na Wybrzeżu Kości Słoniowej, namówił go, by udał się w podróż na wybrzeże Gwinei i tam próbował handlu. W osiem lat po opuszczeniu domu Cruzoe wypłynął kolejny raz na morze. Gdzieś nieopodal wybrzeży Gujany wpadli w niezwykle silny sztorm szalejący przez kilkanaście dni. Statek wpadł na mieliznę i zatonął. Z całej załogi ocalał tylko Robinson. Odzyskał przytomność na plaży nieznanego lądu. Ląd okazał się bezludną wyspą. Cruzoe zaczął ją stopniowo poznawać. Początkowo głodował, żywił się tylko znalezionymi owocami, małżami, spał na drzewie, marzł i obawiał się dzikich zwierząt oraz tubylców. Później jego życie na wyspie stawało się coraz lepsze. Dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości urządził sobie wygodną jaskinię, w której zamieszkał. Sporządził szereg niezbędnych mu przedmiotów: łuk, dzidę, naczynia, ubrania ze skór. Któregoś dnia udało mu się rozpalić ogień. Wreszcie oswoił stado kóz, zajął się uprawą zboża, założył prawdziwe gospodarstwo, zajmował się polowaniem. Nabywał coraz to nowych umiejętności, przeżywał kolejne przygody. Mijały lata. Pewnego dnia u wybrzeży wyspy Robinsona rozbił się statek. Nikt z marynarzy nie ocalał, Cruzoe zaś znalazł we wraku dziesiątki bezcennych dla siebie przedmiotów: narzędzia, bron


a później sptkał kolege i poszli na piwo..(żart)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
nannar02




Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 1635
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Pią Lis 12, 2010 9:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

---------- 22:39 20.10.2010 ----------

W pełnej wersji książkowej, w opowieści o Robinsonie pojawia się epizod o jego pobycie na Syberii, gdzie spotyka jakiegoś nieznanego z imienia Polaka. Losy Robinsona, to nie tylko morze, bezludna wyspa, ludożercy i Piętaszek... To także - zupełnie niespodziewanie - odległa mroźna Syberia ... Może Polacy nakręca kolejną wersję, która ujmie w scenariuszu "nasz epizod"....

---------- 09:59 12.11.2010 ----------

Pytanie do Pani Edyty: dlaczego tu nie połączono w jeden dwóch identycznych wątków występujących tuz obok siebie...? A jednocześnie w innych wypadach przenosi się i łączy tematy z różnych wątków...? Czy zmieniło się podejście 'Gandalf' w tej kwestii od ostatniego razu, gdy o to pytałem..? Pozdrawiam:)))
_________________
Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
fenek6665




Dołączył: 27 Cze 2010
Posty: 915
Skąd: Okolice Lublina

PostWysłany: Pią Lis 12, 2010 10:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

odległa mroźna Syberia ??... gdzie?? czytałem Ro binsona, ale na nic takiego nie trafiłem? Do czego odnosi się ta Syberia?
_________________
Jestem arogancki, i jestem z tego dumny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
nannar02




Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 1635
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Pią Lis 12, 2010 12:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Syberia przeważnie odnosi się do Rosji:)))
_________________
Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Edyta
Moderator


Dołączył: 12 Mar 2009
Posty: 1667
Skąd: z Księgarni :)

PostWysłany: Pią Lis 12, 2010 14:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

nannar02 napisał:
Pytanie do Pani Edyty: dlaczego tu nie połączono w jeden dwóch identycznych wątków występujących tuz obok siebie...? A jednocześnie w innych wypadach przenosi się i łączy tematy z różnych wątków...? Czy zmieniło się podejście 'Gandalf' w tej kwestii od ostatniego razu, gdy o to pytałem..? Pozdrawiam:)))

Wątki dotyczą dwóch różnych książek.
Temat nie dotyczy bohatera jako takiego, ale konkretnie jeden z powieści.

Można otworzyć wątek: SHERLOCK HOLMES DZIENNIKI I PRZYGODY i Sherlock Holmes. Dolina Strachu - bo sa to dwie różne powieści. Ale otwarcie wątku Sherlock Holmes oraz mój bohater Sherlock Holmes - już nie.


nannarze, czy zawsze trzeba się ze wszystkiego tak szczegółowo tłumaczyć?
Naprawdę, staram się pilnować, by wszystko było ok, by wątki się nie powtarzały, by nie było spamu ani trollowania.

Jestem wdzięczna za wszelkie uwagi czy sugestie, ale naprawdę istotne Smile.
_________________
FaceBook
Twiter
Blip
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
nannar02




Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 1635
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Pią Lis 12, 2010 15:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wiem ...wiem Edyto, że pilnujesz porządku na Forum..... Co jakiś czas dajesz mi srogie net-baty..Smile))) Nie rozumiałem, więc spytałem. Teraz już wiem.. Dziękuje a szybką odpowiedź..Smile))
_________________
Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Księgarni Gandalf Strona Główna -> Klasyka i lektury szkolne  Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Wesoła szkoła - zestawy podręczników, zapraszamy. Polecamy: Pod kopułą
Zobacz mapę forum